W diagnostyce układów i instalacji elektronicznych często stosuje się porównanie pomiarów między podobnymi elementami lub punktami obwodu. Jeżeli większość elementów pracuje w zbliżonych warunkach, ich napięcia i prądy zwykle układają się w pewien wzorzec, a element uszkodzony wyróżnia się nietypowym odchyleniem.
W przedstawionych danych trzy elementy (1, 2 i 4) mają napięcie 5 V. Element 3 jako jedyny ma napięcie 10 V, czyli dwukrotnie większe od pozostałych. Taka różnica jest silnym sygnałem, że w tym miejscu występuje stan nienormalny, dlatego najprawdopodobniej uszkodzony jest element 3.
Można też wspomóc się prostą analizą zależności między napięciem i prądem (prawo Ohma jako narzędzie pomocnicze). Dla elementów o tych samych warunkach pracy wartości pochodne (np. U/I) nie powinny wykazywać tak dużych skoków bez przyczyny. Tutaj kluczowa jest jednak nie sama wartość obliczeń, lecz fakt, że napięcie elementu 3 odbiega od reszty.
Dlaczego pozostałe odpowiedzi są mniej prawdopodobne?
- Element 1 (5 V, 0,2 A) wpisuje się w typowy poziom napięcia obserwowany dla większości elementów.
- Element 2 (5 V, 0,1 A) ma to samo napięcie co większość, a różni się prądem; taki przypadek może wynikać z innego obciążenia, tolerancji lub trybu pracy, więc nie jest tak jednoznaczną anomalią jak skok napięcia do 10 V.
- Element 4 (5 V, 0,2 A) ma parametry zgodne z elementem 1 i również nie wyróżnia się na tle pozostałych.
W praktyce po wskazaniu podejrzanego elementu wykonuje się dalszą weryfikację: kontrolę połączeń, pomiar spadków napięć na przewodach/złączach, oględziny, ewentualnie test podmiany. W tym zadaniu kryterium wyboru jest jednak wprost: najbardziej odstające wyniki pomiarów.