Filtr antyaliasingowy to w praktyce analogowy filtr dolnoprzepustowy (czasem także pasmowoprzepustowy, zależnie od aplikacji), którego zadaniem jest ograniczenie pasma sygnału przed przetwarzaniem analogowo-cyfrowym.
Dlaczego musi być na wejściu przetwornika? Aliasing jest skutkiem próbkowania: składowe widma znajdujące się powyżej połowy częstotliwości próbkowania (częstotliwości Nyquista) "składają się" do pasma użytecznego i tworzą zniekształcenia, których nie da się potem jednoznacznie odróżnić od prawdziwego sygnału. Skoro zjawisko powstaje w momencie pobrania próbek, to jedyną skuteczną metodą jest stłumienie tych składowych jeszcze w domenie analogowej, czyli bezpośrednio przed ADC.
Odpowiedź "na wyjściu przetwornika" jest błędna, ponieważ filtr cyfrowy lub analogowy zastosowany po konwersji może co najwyżej wygładzić przebieg, ale nie usunie składowych, które zostały już błędnie "zmapowane" do niższych częstotliwości. To tak, jakby próbować skorygować błąd pomiaru, nie mając informacji, co było sygnałem, a co artefaktem.
Opcja "bezpośrednio przed koderem" jest nieadekwatna do typowego opisu toru A/C: kodowanie (np. kompresja lub kodowanie liniowe) jest etapem po digitalizacji, więc umieszczanie tam filtru antyaliasingowego nie spełnia celu ochrony przed aliasingiem.
Opcja "bezpośrednio przed kwantyzatorem" może wprowadzać w błąd terminologiczny: kwantyzacja jest częścią procesu ADC, ale filtr antyaliasingowy jest elementem front-endu analogowego, a nie bloku "wewnątrz" samej kwantyzacji. W ujęciu blokowym poprawnie mówi się: filtr antyaliasingowy → próbkowanie/układ S&H → kwantyzacja i kodowanie.
Wskazówka egzaminacyjna: zapamiętaj zasadę: "aliasing powstaje przy próbkowaniu, więc zapobiegasz mu przed próbkowaniem".