Najpierw ustalamy moment rozpoczęcia depozytu. Gość przybył 15 maja, a następnego dnia zdeponował laptop w sejfie, czyli depozyt został przyjęty 16 maja.
Następnie interpretujemy zapis "na trzy doby" jako trzy kolejne, pełne doby liczone od dnia przyjęcia przedmiotu do depozytu. Oznacza to, że upływ kolejnych dób wygląda następująco:
- 1 doba: od 16 maja do 17 maja,
- 2 doba: od 17 maja do 18 maja,
- 3 doba: od 18 maja do 19 maja.
Po upływie trzech dób termin wydania przypada więc na 19 maja. Tę datę recepcjonista powinien wpisać w kwicie depozytowym jako planowaną datę wydania (odbioru) depozytu.
Dlaczego pozostałe odpowiedzi są błędne?
- 16 maja – to data przyjęcia depozytu, a nie jego wydania; wybór wynika zwykle z pomylenia pola "data przyjęcia" z "data wydania".
- 17 maja – odpowiada upływowi jednej doby, czyli jest za wcześnie o dwa dni; to typowy skutek niepełnego doliczenia trzech dób.
- 18 maja – odpowiada upływowi dwóch dób; błąd często wynika z liczenia "16 jako pierwszej doby" w sensie inkluzywnym i nieuwzględnienia pełnych trzech okresów.
W zadaniach tego typu kluczowe jest, aby zawsze liczyć termin od faktycznej daty zdeponowania (tu: 16 maja), a nie od daty przyjazdu do hotelu (15 maja), bo te zdarzenia nie są tym samym.