Mikrodermabrazja polega na mechanicznym złuszczaniu naskórka głowicami (np. diamentowymi). Choć bywa określana jako "mało inwazyjna", w praktyce może powodować mikrouszkodzenia skóry, a czasem mikroskopijne krwawienia. Narzędzia mają bezpośredni kontakt ze skórą klienta, więc wchodzą w obszar procedur o podwyższonym reżimie higienicznym.
Dlatego końcowym, obowiązkowym etapem przygotowania głowic jest sterylizacja w autoklawie klasy B. To właśnie sterylizacja jest procesem, który ma doprowadzić do stanu jałowości narzędzia i zminimalizować ryzyko przeniesienia zakażeń (w tym potencjalnie krwiopochodnych).
W praktyce gabinetowej sterylizacja nie dzieje się "znikąd" – poprzedza ją pełny ciąg dekontaminacyjny (m.in. dezynfekcja wstępna, mycie, dezynfekcja właściwa, płukanie, osuszenie i pakietowanie). Pytanie dotyczy jednak etapu końcowego, czyli ostatniej czynności, bez której przygotowanie nie jest kompletne.
Dlaczego pozostałe propozycje są błędne?
- "Umycie w wodzie z mydłem" usuwa zabrudzenia, ale nie zapewnia jałowości; samo mycie nie eliminuje wszystkich drobnoustrojów.
- "Zdezynfekowanie w sanityzatorze" (rozumiane jako dezynfekcja/odkażanie) zmniejsza liczbę drobnoustrojów, lecz nie jest równoznaczne ze sterylizacją; nie gwarantuje eliminacji wszystkich form mikroorganizmów.
- "Pozostawienie do zaschnięcia i oczyszczenie szczoteczką" nie stanowi metody dekontaminacji o potwierdzonej skuteczności i może dodatkowo sprzyjać utrwaleniu zanieczyszczeń.
Wskazówka egzaminacyjna: jeśli w pytaniu pojawiają się narzędzia wielokrotnego użytku mające kontakt ze skórą przy zabiegach mogących naruszać jej ciągłość, w większości przypadków końcowym wymogiem będzie sterylizacja, a nie sama dezynfekcja.