W grafice rastrowej obraz składa się z pikseli. Jakość (szczegółowość i ostrość) jest w dużej mierze ograniczona tym, ile informacji zapisano w tych pikselach. Gdy wykonujesz operację zwiększenia rozmiaru fotografii (skalowanie w górę), program najczęściej musi wykonać resampling, czyli obliczyć i wstawić dodatkowe piksele, których w oryginale nie było.
Te nowe piksele powstają przez interpolację (np. metodą dwuliniową lub bikubicznie). Ponieważ są to wartości wyliczone, a nie "prawdziwy" detal zarejestrowany przez aparat/skaner, obraz zwykle staje się mniej ostry, bardziej miękki i może tracić drobne faktury. To jest typowy mechanizm utraty jakości przy powiększaniu rastra.
Dlaczego pozostałe czynności są gorszym wyborem w tym pytaniu?
- Odbijanie obrazu w poziomie to przestawienie położenia istniejących pikseli (lustrzane odwrócenie). Sama operacja nie wymaga tworzenia nowych szczegółów, więc nie jest klasyczną przyczyną spadku jakości w rozumieniu "rozmycia" przez dopisywanie pikseli.
- Obracanie obrazu o 45° w praktyce często wiąże się z przeliczaniem pikseli, ale w kontekście testowym najczęściej akcentuje się podstawową zasadę: najbardziej jednoznacznie stratne jest powiększanie. W wielu workflow można też obrót wykonać w sposób niedestrukcyjny do czasu finalnego zapisu.
- Zmniejszenie rozmiaru fotografii redukuje liczbę pikseli (część informacji jest odrzucana), ale zwykle nie powoduje tak typowego pogorszenia odbieranej jakości jak powiększanie; często wręcz maskuje niedoskonałości, bo szczegóły są "upakowane" w mniejszym rozmiarze.
W praktyce egzaminacyjnej warto zapamiętać: powiększanie rastra = brak realnych nowych detali, więc jakość zwykle spada. Jeśli potrzebujesz większego obrazu do druku lub publikacji, lepiej pozyskać materiał o wyższej rozdzielczości już na etapie zdjęcia/skanu.