Efekt "spłaszczenia" twarzy w portrecie najczęściej wynika z braku cieni modelujących. To właśnie cienie (w rozsądnej ilości) pokazują wypukłości i zagłębienia: kości policzkowe, linię nosa, żuchwę. Gdy światło pada z przodu, czyli jest ustawione blisko osi aparatu i świeci na modela niemal "na wprost", cienie zostają znacząco ograniczone. W rezultacie rysy stają się mniej przestrzenne, a twarz wydaje się bardziej płaska.
Dlaczego pozostałe kierunki nie pasują do opisu?
- Światło z boku zwykle daje mocniejszy modelunek: jedna strona twarzy jest jaśniejsza, druga ciemniejsza, co buduje wrażenie trójwymiarowości. Takie ustawienie częściej "rzeźbi" niż spłaszcza.
- Światło z góry (szczególnie jeśli jest dość wysoko) tworzy charakterystyczne cienie pod oczami i nosem oraz podkreśla kształt policzków. Może wyszczuplać lub uwydatniać fakturę, ale nie jest typowym źródłem spłaszczenia.
- Światło z dołu jest nietypowe w klasycznym portrecie i daje nienaturalny, często "groźny" wygląd, bo cienie układają się odwrotnie niż w naturalnym oświetleniu. Także wzmacnia kontrast cieni, a więc raczej zwiększa wrażenie przestrzenności (choć w niepożądany sposób).
W praktyce warto zapamiętać zasadę: im bliżej osi obiektywu znajduje się główne światło, tym mniej cieni i tym bardziej płaski obraz twarzy. Jeśli chcesz uzyskać bardziej plastyczny portret, przesuń światło na bok (nawet nieznacznie) lub kontroluj cienie wypełnieniem (blendą, softboxem, światłem wypełniającym), zamiast świecić idealnie "na wprost".