W uzdatnianiu wody powierzchniowej zawierającej dużą ilość zawiesin kluczowa jest logika technologiczna: najpierw usuwa się to, co najłatwiej oddzielić mechanicznie, a dopiero potem stosuje procesy wspomagające usuwanie drobniejszych cząstek oraz zabezpiecza wodę sanitarnie.
Cedzenie (np. kraty, sita) stanowi etap wstępny. Jego celem jest zatrzymanie większych zanieczyszczeń, które mogłyby uszkadzać urządzenia lub pogarszać pracę kolejnych stopni. To etap typowo mechaniczny.
Sedymentacja w przypadku dużej ilości zawiesin pozwala istotnie obniżyć mętność przez opadanie cięższych cząstek. Dzięki temu ogranicza się obciążenie dalszych procesów (mniejsze zużycie reagentów i mniejsze ryzyko szybkiego zatykania filtrów). W wariantach technologicznych dla silnie zamulonych wód sedymentacja może pełnić rolę wstępnego "odciążenia".
Koagulacja to proces fizykochemiczny, w którym (po dodaniu koagulantu) drobne cząstki i koloidy ulegają destabilizacji i tworzą większe agregaty (kłaczki). Bez tego etapu część drobnej zawiesiny mogłaby przechodzić przez procesy mechaniczne i pogarszać klarowność wody.
Filtracja usuwa pozostałe, najdrobniejsze cząstki oraz kłaczki powstałe po koagulacji. Jest to etap "doczyszczania", który finalnie obniża mętność i poprawia parametry fizyczne wody.
Dezynfekcja jest wykonywana na końcu, ponieważ ma zapewnić bezpieczeństwo mikrobiologiczne wody już po usunięciu większości zanieczyszczeń stałych. Zbyt wczesne jej zastosowanie bywa mniej skuteczne, bo cząstki stałe mogą osłaniać drobnoustroje, a także zwiększać zapotrzebowanie na środek dezynfekcyjny.
Odpowiedzi błędne wynikają z typowych przestawień: umieszczenie koagulacji przed sedymentacją pomija sens wstępnego odciążenia przy dużej ilości zawiesin; umieszczenie filtracji przed koagulacją jest nielogiczne, bo filtr nie będzie efektywnie "zastępował" procesu tworzenia kłaczków; a filtracja na samym początku zwiększa ryzyko szybkiego zapychania złóż filtracyjnych.