Na zrzucie ekranu widać tabelę wyników testu porównawczego, w której kluczową informacją jest jednostka podawana przy wynikach: ns (nanosekundy). Nanosekunda to 10-9 s, czyli ekstremalnie krótki czas. Wartości rzędu ~94,9–221,0 ns są charakterystyczne dla opóźnień związanych z dostępem do pamięci operacyjnej RAM, gdzie mierzy się tzw. memory latency (czas oczekiwania pamięci) – opóźnienie między żądaniem odczytu a otrzymaniem danych.
Odpowiedź "czasu oczekiwania pamięci" pasuje więc do tego, co mierzy benchmark: krótki, powtarzalny cykl odczytu z RAM, zależny m.in. od częstotliwości pamięci, timingów (np. CAS) i architektury chipsetu/kontrolera pamięci. Z tego powodu w tabeli pojawiają się też kolumny opisujące procesor, częstotliwość, płytę główną i mikroukład płyty – to elementy wpływające na wynik latencji RAM.
Pozostałe odpowiedzi nie pasują przede wszystkim przez rzędy wielkości:
- "czasu dostępu do dysku twardego" – klasyczne dyski talerzowe mają opóźnienia zwykle w milisekundach (ms), a więc około milion razy większe niż ns. Wynik w ns byłby tu nietypowy i mylący.
- "czasu dostępu do napędu optycznego" – napędy optyczne są z reguły jeszcze wolniejsze od HDD; również oczekuje się wartości w ms, nie w ns.
- "czasu opróżniania buforu systemowego" – nie jest to standardowo prezentowany parametr w popularnych benchmarkach w formie takiej tabeli sprzętowej; dodatkowo sam proces "opróżniania bufora" nie jest typowym testem latencji na poziomie dziesiątek–setek ns.
W praktyce na egzaminie najpewniejszą strategią jest zawsze sprawdzenie jednostki i oszacowanie, czy jest realistyczna dla danego podzespołu: RAM działa w ns, a urządzenia magazynujące dane (HDD/napęd optyczny) w ms.