Łuszczenie się tynku najczęściej oznacza, że wyprawa utraciła przyczepność albo jej wierzchnia część jest osłabiona (np. przez zawilgocenie, zasolenie, starzenie spoiwa, wcześniejsze błędne przygotowanie podłoża). Taka warstwa przestaje być podłożem nośnym dla kolejnych robót wykończeniowych.
Dlatego poprawna naprawa polega na usunięciu fragmentów tynku, które są odspojone lub łuszczące się, a następnie na uzupełnieniu nową wyprawą. Dopiero nowo wykonany tynk (na właściwie przygotowanym podłożu) może stanowić trwałą bazę pod malowanie czy inne wykończenia.
Dlaczego pozostałe propozycje są niewłaściwe w tej sytuacji:
- Pomalować je farbą silikatową. Farba nie rozwiązuje problemu nośności. Jeżeli tynk się łuszczy, to nowa powłoka będzie pracowała na słabym podłożu i również może się odspajać.
- Nałożyć na nie warstwę gładzi. Gładź jest cienką warstwą wyrównującą, nie jest przeznaczona do stabilizowania odspojonego tynku. Na podłożu nienośnym ryzyko odpadania rośnie.
- Pokryć je warstwą zaczynu wapiennego. Taki zabieg może chwilowo "zamaskować" powierzchnię, ale nadal nie usuwa przyczyny i nie przywraca wymaganej przyczepności całej wyprawy.
W praktyce kluczowe jest rozpoznanie, czy tynk jest tylko zabrudzony/pomalowany, czy rzeczywiście osłabiony i odspojony. Gdy występuje łuszczenie, standardową zasadą technologii robót jest: najpierw zapewnij warstwę nośną (usuń nienośne), a dopiero potem wykonuj kolejne warstwy.