Podczas uruchamiania systemu operacyjnego komputer wykonuje wiele operacji wejścia/wyjścia: odczytuje z dysku pliki systemowe, sterowniki, biblioteki oraz elementy autostartu. W praktyce oznacza to dużą liczbę krótkich odczytów, w których kluczowe są opóźnienia dostępu i szybkość obsługi wielu żądań.
Odpowiedź "dysku z HDD na SSD" jest poprawna, ponieważ nośniki półprzewodnikowe mają zdecydowanie mniejsze czasy dostępu i zazwyczaj wyższy transfer odczytu niż dyski talerzowe. Dzięki temu system szybciej pobiera potrzebne dane, a użytkownik realnie odczuwa krótszy czas od włączenia komputera do gotowości do pracy (np. z czytnikiem ekranu lub innym oprogramowaniem wspomagającym).
Pozostałe propozycje nie są typowo najlepszą drogą do skrócenia rozruchu:
- "pamięci RAM z 2 x 2 GB na 1 x 4 GB" zwykle nie przyspiesza startu. Pojemność RAM ma znaczenie, gdy pamięci jest za mało i system intensywnie korzysta z pliku wymiany na dysku. Sama zmiana układu modułów przy tej samej pojemności nie eliminuje głównego wąskiego gardła, jakim bywa wolny dysk.
- "procesora z czterordzeniowego na dwurdzeniowy" to zmiana w kierunku potencjalnego spadku wydajności. Rozruch obejmuje też pracę procesora, ale w typowych scenariuszach dominuje czas dostępu do danych na nośniku; dodatkowo mniej rdzeni rzadko pomaga.
- "karty graficznej na model o czterokrotnie większej wydajności" ma wpływ głównie na zadania graficzne (gry, renderowanie). Sam start systemu i ładowanie usług zależą w większym stopniu od nośnika danych i ogólnej konfiguracji, więc wymiana GPU zwykle nie daje porównywalnego efektu.
Wskazówka egzaminacyjna: jeśli pytanie dotyczy czasu uruchamiania, myśl o tym, skąd system musi wczytać pliki. Najczęściej najszybszą, odczuwalną modernizacją jest poprawa wydajności pamięci masowej.