Metoda in vivo polega na ocenie dostępności/biodostępności produktu leczniczego w organizmie (np. na podstawie profilu stężenie–czas lub efektu farmakodynamicznego). Jest to podejście najbardziej "realistyczne", bo uwzględnia warunki fizjologiczne i cały kontekst kliniczny.
Dlaczego nie in vitro? Metody in vitro (np. badania uwalniania/rozpuszczania) opisują zachowanie leku poza organizmem. Są bardzo użyteczne do kontroli jakości i porównywania postaci doustnych, ale same w sobie nie zawsze przesądzają o dostępności w organizmie, zwłaszcza gdy kluczowe są procesy zachodzące w ustroju.
Dlaczego nie in silico? Metody in silico to modele komputerowe. Mogą wspierać projektowanie i przewidywanie zachowania leku, ale opierają się na założeniach i danych wejściowych. Bez odniesienia do danych empirycznych nie stanowią najbardziej "odpowiedniej" metody oceny dostępności.
Dlaczego nie "Żadna z powyższych"? Ta odpowiedź byłaby uzasadniona tylko wtedy, gdyby w ogóle nie dało się zastosować żadnej metody oceny. W praktyce dydaktycznej za metodę najbardziej bezpośrednią uznaje się in vivo, bo odnosi się do działania w organizmie. Uwaga egzaminacyjna: kluczowe jest rozumienie, że in vivo testuje efekt w ustroju, a in vitro/in silico są metodami pośrednimi.
- Wskazówka: jeśli pytanie dotyczy "w organizmie" lub "działania klinicznego", najczęściej właściwy kierunek to in vivo.