Decyzja o rodzaju i ilości nawozu powinna wynikać przede wszystkim z właściwości gleby oraz wymagań odżywczych uprawy. Gleba różni się między polami m.in. odczynem (pH), zawartością próchnicy, strukturą oraz zasobnością w fosfor, potas, magnez i mikroelementy. Jeżeli gleba ma odpowiednią zasobność, zwiększanie dawek "na wszelki wypadek" może prowadzić do strat finansowych i ryzyka przenawożenia.
Równie ważne są potrzeby pokarmowe rośliny: inny jest pobór składników przez zboża, inny przez rzepak czy kukurydzę, a zapotrzebowanie zmienia się też w zależności od fazy rozwojowej i planowanego poziomu plonowania. Dlatego poprawna odpowiedź wskazuje właśnie na parę: gleba + wymagania rośliny, bo to jest rdzeń planowania nawożenia.
Pozostałe propozycje to czynniki wtórne lub organizacyjne:
- Wielkość gospodarstwa i rodzaj uprawy – rodzaj uprawy ma znaczenie, ale "wielkość gospodarstwa" nie mówi nic o potrzebach pokarmowych ani o zasobności gleby; nie jest podstawą do wyznaczenia dawki.
- Klimat regionu i dostępność nawozów – klimat wpływa na przebieg wegetacji, ale bez danych o glebie i potrzebach roślin nie pozwala dobrać dawki. Dostępność nawozów nie powinna determinować potrzeb nawozowych, tylko ewentualnie wybór formy przy zachowaniu celu nawożenia.
- Czas siewu i dostępność maszyn rolniczych – termin siewu i logistyka zabiegów są ważne w organizacji pracy, jednak nie zastępują oceny niedoborów i wymagań pokarmowych; mogą co najwyżej wpływać na termin aplikacji, nie na samą potrzebę składników.
W praktyce egzaminacyjnej warto zapamiętać zasadę: najpierw diagnoza stanowiska i potrzeb rośliny, potem dobór nawozu. To ogranicza błędy typu "dobieram nawóz, bo jest pod ręką", zamiast "dobieram nawóz, bo taki jest niedobór".