W kazusie pracownik po wypadku przy pracy otrzymał świadczenie z ZUS (jednorazowe odszkodowanie), a dopiero po wielu latach wystąpił przeciwko pracodawcy z roszczeniami uzupełniającymi: o rentę wyrównawczą i zadośćuczynienie. Tego typu roszczenia mają co do zasady charakter cywilnoprawny (odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną czynem niedozwolonym), a więc ich przedawnienie ocenia się według Kodeksu cywilnego, a nie według terminów właściwych dla roszczeń "ze stosunku pracy".
Kluczowe są daty: wypadek nastąpił 20.10.1995 r., a pozew wniesiono 15.03.2006 r.. Od zdarzenia do wniesienia pozwu upłynęło ponad 10 lat, co oznacza przekroczenie maksymalnego terminu liczonego od samego zdarzenia wywołującego szkodę (takiego, jaki wynikał z dawnych zasad przedawnienia roszczeń deliktowych obowiązujących przed zmianą przepisów w sierpniu 2007 r.).
Dlatego poprawna jest odpowiedź "10 lat od dnia wypadku" – wskazuje właściwy, graniczny termin, po którego upływie pracodawca mógł skutecznie podnieść zarzut przedawnienia.
Dlaczego pozostałe odpowiedzi są błędne?
- 3 lata – to typowa pułapka: wiele osób kojarzy 3-letni termin z przedawnieniem roszczeń pracowniczych, ale w tym kazusie chodzi o roszczenia cywilne (uzupełniające) związane ze szkodą na osobie.
- 5 lat i 7 lat – takie okresy nie wynikają z przedstawionych w kontekście zasad dotyczących przedawnienia roszczeń deliktowych w tym stanie faktycznym; są więc nieuzasadnione.
Wskazówka egzaminacyjna: zawsze ustal (1) jaki to rodzaj roszczenia (pracownicze czy cywilne), (2) od jakiej daty liczy się termin (od zdarzenia czy od dowiedzenia się o szkodzie), oraz (3) jaki był stan prawny w dacie zdarzeń z kazusu.