Kluczowe jest rozróżnienie między samym faktem, że zdarzenie miało miejsce "po pracy", a spełnieniem warunków uznania go za wypadek w drodze z pracy do domu. Taka kwalifikacja co do zasady wymaga, aby zdarzenie nastąpiło w trakcie rzeczywistej drogi między pracą a domem, bez istotnej zmiany celu podróży.
W opisanej sytuacji pracownik po zakończeniu pracy udał się do domu przyjaciół na prywatną imprezę. Oznacza to, że celem drogi nie był powrót do własnego miejsca zamieszkania, lecz prywatne spotkanie. Taka zmiana celu (a często także trasy) powoduje, że zdarzenie nie jest traktowane jako wypadek w drodze z pracy do domu, mimo że poszkodowany przemieszczał się pieszo i znajdował się na chodniku.
Odpowiedź "nie jest to zdarzenie spowodowane przyczyną zewnętrzną" jest błędna, ponieważ oderwanie się sopla lodu z dachu to typowa przyczyna zewnętrzna (czynnik niezależny od organizmu poszkodowanego). Innymi słowy, mechanizm urazu wskazuje na czynnik zewnętrzny, więc ta przesłanka nie jest tu problemem.
Stwierdzenie "jest to zdarzenie traktowane na równi z wypadkiem przy pracy" jest błędne, bo wypadek przy pracy dotyczy zdarzeń pozostających w związku z wykonywaniem pracy (miejsce, czas, polecenia, czynności na rzecz pracodawcy). Tu pracownik realizował cel prywatny po pracy, poza związkiem z wykonywaniem obowiązków służbowych.
Stwierdzenie "jest to wypadek w drodze z pracy do domu" także jest błędne, bo pomija kluczową okoliczność: pracownik nie wracał do domu, lecz udał się na prywatne spotkanie. W praktyce BHP, analizując takie zgłoszenie, trzeba dopytać o: cel, trasę, przerwy oraz powód odstępstwa. Dopiero komplet informacji pozwala poprawnie zakwalifikować zdarzenie i właściwie je udokumentować.