Zabezpieczenie przeciążeniowe silnika (najczęściej przekaźnik termiczny, termobimetalowy) ma chronić uzwojenia silnika przed długotrwałym przeciążeniem, które powoduje nadmierne nagrzewanie. Kluczowe jest odróżnienie dwóch wielkości:
- In – prąd nastawy ustawiany na przekaźniku,
- prąd zadziałania – prąd, przy którym przekaźnik wyzwala, zwykle określany charakterystyką i często przybliżany jako ok. 1,2·In.
Dlatego ustawienie przekaźnika na 1,1·IN (gdzie IN jest prądem znamionowym silnika) jest uzasadnioną praktyką: zapewnia, że przy typowych warunkach pracy i krótkotrwałych przeciążeniach nie dochodzi do przypadkowych wyłączeń, a jednocześnie nie "rozmywa" funkcji ochronnej. Kontekst techniczny wskazuje, że nastawę dobiera się w zakresie 1,0–1,1·IN, a jako bezpieczną górną granicę często przyjmuje się właśnie 1,1·IN.
Dlaczego pozostałe wartości są niekorzystne? Jeśli nastawisz zbyt wysoko (np. 1,15·IN, 1,2·IN lub 1,25·IN), to wraz ze wzrostem nastawy rośnie też związany z nią próg zadziałania (np. ok. 1,2·In). W praktyce oznacza to, że silnik może być przeciążany znacznie bardziej i dłużej, zanim zabezpieczenie zareaguje, co pogarsza ochronę termiczną.
Typowy błąd na egzaminie polega na tym, że zdający pamięta liczbę 1,2, ale przypisuje ją do nastawy, a nie do charakterystyki zadziałania. Warto zapamiętać regułę: nastawę dobiera się blisko prądu znamionowego silnika (z niewielką rezerwą, do ok. 1,1), a nie na poziomie "zadziałania".
W eksploatacji często zaczyna się od ustawienia w pobliżu 1,0·IN i w razie częstych, nieuzasadnionych wyłączeń koryguje w górę, lecz nie powyżej 1,1·IN, o ile dokumentacja producenta nie stanowi inaczej.