Prawo popytu opisuje podstawową zależność mikroekonomiczną między ceną dobra a ilością popytu (ile jednostek konsumenci chcą kupić przy danej cenie), przy założeniu ceteris paribus, czyli "pozostałe czynniki bez zmian". W praktyce oznacza to, że analizujemy sam wpływ ceny, a nie np. zmiany dochodów, mody, jakości produktu czy cen substytutów.
W danych z tabeli widać tę zależność bezpośrednio: gdy cena wzrasta z 10 zł do 20 zł, ilość spada ze 100 do 80, a gdy cena wzrasta do 30 zł, ilość spada do 60. Zatem poprawne jest stwierdzenie: "ilość popytu maleje wraz ze wzrostem ceny". To odpowiada standardowemu opisowi prawa popytu i jest spójne z ujemnym nachyleniem krzywej popytu w układzie cena–ilość.
- Odpowiedź "ilość popytu rośnie wraz ze wzrostem ceny" odwraca znak zależności. Takie stwierdzenie jest typowe raczej dla intuicji "drożej = więcej", ale nie pasuje do popytu; częściej kojarzy się z prawem podaży (producenci skłonni oferować więcej przy wyższej cenie).
- Odpowiedź "ilość popytu jest niezależna od ceny" przeczy obserwacji z tabeli, gdzie zmiany ceny współwystępują ze zmianami ilości w przeciwnym kierunku.
- Odpowiedź "popyt i cena są wprost proporcjonalne" także jest niezgodna z danymi: wprost proporcjonalnie znaczyłoby, że wzrost ceny wiąże się ze wzrostem popytu, a tabela pokazuje spadek ilości.
Warto zapamiętać, że prawo popytu wynika m.in. z efektu substytucyjnego (droższe dobro zastępuje się tańszym) oraz efektu dochodowego (wyższa cena zmniejsza realną siłę nabywczą). Na egzaminie często pojawia się też pułapka: mylenie popytu z podażą albo nieuwzględnienie warunku ceteris paribus.