Strategia imitacji (naśladownictwa) bywa bardziej zyskowna od innowacji, gdy kluczowe znaczenie mają koszty oraz ryzyko wprowadzenia nowego produktu. Innowator ponosi nakłady na badania i rozwój, testy, prototypy, błędy wdrożeniowe oraz ryzyko, że rynek nie zaakceptuje nowości. Naśladowca może wykorzystać fakt, że koncepcja została już w pewnym stopniu zweryfikowana przez rynek i konkurencję.
Dlatego uzasadnienie "imitacja redukuje koszty i ryzyka związane z badaniami i rozwojem nowych produktów" jest trafne: mniejsze nakłady i mniejsza niepewność mogą przełożyć się na lepszą rentowność, zwłaszcza gdy przewaga innowatora jest krótkotrwała albo łatwa do skopiowania.
Pozostałe uzasadnienia są słabsze lub błędne:
- "Uczenie się na własnych błędach…" nie jest typowym źródłem przewagi imitacji. Błędy też kosztują, a sens imitacji polega raczej na ograniczeniu kosztownych prób i pomyłek, a nie na ich mnożeniu.
- "Imitacja wypiera z rynku nowe technologie…" to uogólnienie. W praktyce imitacja może współistnieć z innowacją, a rozwój technologii zwykle trwa niezależnie od działań imitatorów.
- "Imitator sprzedaje taniej, więc sprzedaje więcej" może brzmieć przekonująco, ale nie jest regułą. Niższa cena nie gwarantuje większego zysku: liczy się marża, elastyczność popytu, postrzegana wartość, koszty produkcji i dystrybucji oraz reakcja konkurencji.
W kontekście reklamy i zarządzania kampanią warto pamiętać: komunikacja naśladowcy często akcentuje korzyści cenowe lub użyteczność, ale fundamentem ekonomicznym strategii jest zwykle ograniczenie kosztów i ryzyk typowych dla innowatora.