W pytaniu chodzi o złośliwe oprogramowanie, które ułatwia zdalny atak na już zainfekowany komputer, np. przez umożliwienie połączenia z zewnątrz. Typowym przykładem jest trojan (koń trojański). Trojan udaje program legalny lub przydatny, a po uruchomieniu wykonuje ukryte działania. W praktyce bardzo często jego rolą jest dostarczenie lub uruchomienie komponentu typu backdoor/RAT, który może:
- otworzyć port i nasłuchiwać na połączenia przychodzące,
- nawiązywać połączenia wychodzące do serwera atakującego (C2),
- zapewnić zdalne polecenia, pobieranie kolejnych modułów i trwałość (persistence).
Odpowiedź "exploit" jest błędna, bo exploit nie jest typem programu definiowanym przez funkcję "otwierania portu", tylko sposobem wykorzystania podatności (np. w przeglądarce, usłudze sieciowej). Exploit może doprowadzić do uruchomienia kodu, ale sam w sobie nie opisuje klasy malware działającej na zainfekowanym hoście.
Odpowiedź "keylogger" jest błędna, ponieważ keylogger ma specyficzny cel: przechwytywanie wciśnięć klawiszy (np. haseł). Może wysyłać dane na zewnątrz, ale jego główna funkcja nie polega na udostępnianiu portu do ataku na komputer.
Odpowiedź "wabbit" (historycznie kojarzona z programami samopowielającymi się, obciążającymi system) nie jest typowym określeniem malware, które ma zapewnić zdalny dostęp przez port. W kontekście egzaminacyjnym właściwe skojarzenie "otwiera port, umożliwia atak/zdalny dostęp" prowadzi do trojana/backdoora.
Wskazówka egzaminacyjna: gdy w treści pojawia się motyw zdalnej kontroli, "furtki", połączeń z atakującym lub usług nasłuchujących, najczęściej chodzi o trojana (często w roli droppera/backdoora), a nie o exploit czy narzędzie do kradzieży danych wejściowych.