Odsadzenie jest dla prosiąt silnym stresorem, bo jednocześnie tracą kontakt z lochą (mleko, bezpieczeństwo) i muszą przejść na inne żywienie. Im mniej dodatkowych zmian w tym samym czasie, tym łatwiej prosięta adaptują się do nowej sytuacji.
Najbardziej stresująca bywa zmiana środowiska (nowy kojec, nowe zapachy, inne poidła/karmniki) oraz mieszanie grup, które uruchamia walki o hierarchię. Dlatego rozwiązanie polegające na tym, by zabrać lochę z kojca i pozostawić w nim prosięta przez pewien czas, ogranicza liczbę bodźców stresowych: prosięta zostają w znanym miejscu, z tym samym podłożem i mikroklimatem, a zmienia się tylko jeden element (brak lochy).
Dlaczego pozostałe propozycje są gorsze?
- Jednoczesne zabranie całego miotu od lochy zwykle oznacza przeniesienie do innego pomieszczenia/kojca, czyli dokładanie kolejnego stresora (nowe środowisko). To może nasilać spadek pobrania paszy oraz ryzyko problemów zdrowotnych.
- Odsadzanie etapami (najsilniejsze, potem reszta) wprowadza powtarzające się zmiany w grupie. Każde "rozrywanie" miotu to kolejny stres i ponowne ustalanie relacji.
- Odsadzanie według masy (najcięższe, średnie, najlżejsze) również zwiększa liczbę zmian i może pogarszać dobrostan przez wielokrotne zakłócanie stabilności miotu.
W praktyce, aby dodatkowo ograniczyć stres po odsadzeniu, rolnik dba też o łatwy dostęp do wody i paszy, stabilny mikroklimat oraz unikanie mieszania obcych miotów w pierwszym okresie. Na egzaminie warto szukać odpowiedzi, które minimalizują liczbę jednoczesnych zmian.