Przy podejrzeniu pożaru w przedziale silnikowym sytuacja może eskalować bardzo szybko (dym, płomienie, ryzyko wybuchu lub rozlania płynów eksploatacyjnych). W konwoju nie chodzi wyłącznie o "awarię auta", lecz o zdarzenie zagrażające ludziom oraz bezpieczeństwu transportowanego mienia.
Najbardziej uzasadnione działanie to zajęcie posterunków ochronnych na zewnątrz pojazdu. Oznacza to jednocześnie: opuszczenie strefy bezpośredniego zagrożenia, obserwację otoczenia (by nie dopuścić do wykorzystania zamieszania), osłonę działań kierowcy oraz przygotowanie do ewakuacji i wezwania pomocy. Taka postawa odpowiada roli konwojenta: ochrona i zabezpieczenie, a nie diagnostyka techniczna.
Odpowiedź "pomagają kierowcy w próbie ustalenia przyczyny" jest niepożądana, bo skupia zespół na czynnościach rozpoznawczych w miejscu potencjalnego pożaru. W praktyce zwiększa to narażenie na dym i nagły rozwój ognia, a jednocześnie osłabia ochronę zewnętrzną.
Odpowiedź "podejmują próbę ustalenia przyczyny samodzielnie" jest jeszcze bardziej ryzykowna: może prowadzić do niekontrolowanego otwierania pokrywy, przebywania nad źródłem ognia i utraty kontroli nad otoczeniem. Konwojent nie powinien zastępować działań ratowniczych ani serwisowych kosztem bezpieczeństwa.
Odpowiedź "pozostają w pojeździe przewożącym konwojowane mienie" również jest błędna, ponieważ w pojeździe narasta zagrożenie dla życia i zdrowia (zadymienie, toksyczne gazy, wysoka temperatura). Pozostawanie w środku utrudnia też skuteczną reakcję i może uniemożliwić szybkie przegrupowanie ochrony na zewnątrz.
Na egzaminie warto pamiętać zasadę: najpierw bezpieczeństwo ludzi i utrzymanie ochrony strefy, dopiero potem działania pomocnicze. W realnej pracy należy dodatkowo stosować obowiązujące procedury wewnętrzne i polecenia dowodzącego konwojem.