Prąd upływu to część prądu, która nie wraca przewidzianą drogą obwodu roboczego, lecz "ucieka" inną ścieżką (np. przez izolację do elementów przewodzących, do ziemi, do przewodu ochronnego). W praktyce jest to jedna z typowych przyczyn zadziałań zabezpieczeń różnicowoprądowych oraz sygnał pogorszenia stanu izolacji albo zawilgocenia.
W pomiarze cęgowym kluczowa jest zasada działania przekładnika w cęgach: miernik reaguje na wypadkowe pole magnetyczne od prądu płynącego przez objęte przewody. Gdy obejmiesz wszystkie przewody czynne tego samego obwodu (w instalacji trójfazowej: trzy fazy oraz neutralny), to prądy robocze "tam i z powrotem" sumują się wektorowo do wartości bliskiej zera. Wtedy wskazanie miernika odpowiada głównie prądowi, który nie zamyka się w przewodach czynnych, czyli właśnie prądowi upływu.
Dlatego poprawne jest objęcie cęgami wszystkich przewodów czynnych. To metoda analogiczna do idei pomiaru prądu różnicowego: interesuje nas różnica między prądem wypływającym a wracającym w torze roboczym.
Dlaczego pozostałe propozycje są błędne?
- Objęcie tylko przewodu neutralnego nie mierzy prądu upływu w sensie "różnicowym", lecz prąd płynący w N, który zależy od obciążenia i niesymetrii faz. Wynik może być duży nawet przy braku istotnych upływów.
- Objęcie tylko przewodów fazowych również nie daje pomiaru różnicowego dla całego obwodu, bo pomija prąd powrotny w N. Wskazanie będzie zależało od obciążenia, a nie wyłącznie od upływów.
- Objęcie przewodów fazowych i ochronnego jest typowym nieporozumieniem: przewód ochronny nie jest przewodem czynnym. Włączenie PE do "pętli" cęgów może zafałszować wynik i nie odpowiada poprawnej metodzie sumowania prądów w torze roboczym.
Wskazówka egzaminacyjna: gdy w odpowiedziach pojawia się opcja "wszystkie przewody czynne", zwykle odnosi się to do pomiaru, w którym cęgi mają pokazać różnicę prądów, a nie prąd obciążenia pojedynczej żyły.