W walcowaniu rur bezszwowych grubościennych kluczowa jest prawidłowa kolejność operacji, bo każdy agregat przygotowuje półwyrób do następnego etapu. Proces zaczyna się od wytworzenia otworu w kęsie, a kończy na uzyskaniu wymaganej dokładności wymiarowej.
- "Skośna dziurująca Mannesmanna" jest pierwsza, ponieważ odpowiada za przebicie kęsa i powstanie tulei (pierwotnego "rękawa" rury). Bez tego etapu nie ma czego dalej walcować jako rury bezszwowej.
- "Duo automatyczna" występuje po przebiciu – jej rola to wydłużanie i kształtowanie tulei (zależnie od rozwiązania technicznego, z użyciem trzpienia/mandrela). To etap, w którym uzyskuje się zasadniczy kształt i rozkład grubości ścianki w półwyrobie.
- "Rozwalcowująca" (w praktyce rozumiana jako agregat dalszego wydłużania/redukcji i poprawy parametrów) jest logicznym kolejnym krokiem: po wstępnym uformowaniu tulei dąży się do zbliżenia do wymiaru docelowego i poprawy jednorodności.
- "Kalibrująca" powinna być na końcu, bo służy do końcowego wymiarowania (średnicy, owalności, w pewnym zakresie prostoliniowości) i uzyskania wymaganej tolerancji. Kalibrowanie przed ukształtowaniem rury nie ma sensu technologicznego.
Pozostałe propozycje są błędne głównie z powodu pomieszania metod i etapów albo odwrócenia logiki procesu. Odpowiedź z "pielgrzymową" sugeruje inny wariant technologii (walcowanie pielgrzymowe), który nie jest typowym pierwszym krokiem po przebiciu w takim ujęciu, a ponadto w niektórych wariantach nie zastępuje roli wskazanego ciągu. Zestaw zawierający tylko trzy walcarki pomija niezbędny etap końcowego wymiarowania albo etap przygotowania półwyrobu. Sekwencja zaczynająca się od "kalibrującej" jest nielogiczna, bo kalibrowanie dotyczy wyrobu o zbliżonych wymiarach końcowych.
Wskazówka egzaminacyjna: układaj ciąg według funkcji: najpierw powstaje otwór → potem wydłużanie i kształtowanie → dalej doprowadzenie do parametrów → na końcu kalibrowanie. Jeśli jakaś propozycja zaczyna się od operacji "wykańczającej", to zwykle jest błędna.