W zadaniu kluczowe jest prawidłowe policzenie terminu 30 dni od dnia złożenia wniosku. W typowym sposobie liczenia terminów w dniach przyjmuje się, że nie wlicza się dnia, w którym nastąpiło zdarzenie rozpoczynające bieg terminu (tu: złożenie wniosku), a liczenie zaczyna się od dnia następnego.
Skoro wniosek złożono 1 stycznia, to:
- dzień złożenia (1 stycznia) jest punktem startowym, ale nie jest liczony jako "dzień 1" terminu,
- 1. dzień terminu wypada 2 stycznia,
- kolejne dni liczymy aż do uzyskania 30 dni biegu terminu.
Gdy policzymy w ten sposób, otrzymamy, że 30. dzień przypada 31 stycznia. To oznacza, że przy założeniu braku opóźnień decyzja powinna zostać wydana w tej dacie.
Dlaczego pozostałe propozycje są błędne?
- "30 stycznia" to typowy wynik błędu "ucieczki o jeden dzień" – ktoś potraktował 2 stycznia jako dzień 1, ale skrócił rachunek lub omyłkowo uznał 31 stycznia za dzień 31, a nie jako zakończenie 30-dniowego okresu.
- "1 lutego" zwykle wynika z intuicji, że "30 dni od 1 stycznia" to "następny miesiąc" albo z wliczenia 1 stycznia jako dnia 1 i doliczenia 30 dni w sposób prowadzący do przesunięcia.
- "2 lutego" to efekt podwójnego przesunięcia – jednoczesnego wliczenia dnia startowego oraz dodatkowego doliczenia dnia "na doręczenie", mimo że w pytaniu mowa o wydaniu decyzji bez opóźnień.
W praktyce biurowej warto zawsze zapisać: data wpływu, początek biegu terminu (dzień następny) oraz dzień końcowy. Taka notatka w aktach sprawy ogranicza ryzyko pomyłek i ułatwia kontrolę terminowości.