W przypadku umowy zlecenia ubezpieczenie chorobowe jest co do zasady dobrowolne. Oznacza to, że prawo do świadczeń z tytułu choroby nie powstaje automatycznie "od pierwszego dnia" samego podlegania ubezpieczeniom społecznym, lecz po spełnieniu warunku tzw. okresu wyczekiwania.
Kluczowa zasada: zleceniobiorca, który przystąpił do dobrowolnego ubezpieczenia chorobowego, nabywa prawo do zasiłku chorobowego po upływie 90 dni nieprzerwanego ubezpieczenia. W zadaniu zgłoszenie nastąpiło 1 września, a niezdolność do pracy rozpoczęła się 15 grudnia. Liczymy dni od 1.09 do 14.12 (dzień poprzedzający początek zwolnienia): 30 (wrzesień) + 31 (październik) + 30 (listopad) + 14 (grudzień) = 105 dni. Ponieważ 105 > 90, warunek został spełniony.
Dlatego okres 7 dni zwolnienia jest finansowany z zasiłku chorobowego. Odpowiedź "wynagrodzenie chorobowe" jest błędna, bo to świadczenie typowe dla pracowników w ramach stosunku pracy (wypłacane przez pracodawcę przez określony czas), a nie dla zleceniobiorców. "Świadczenie rehabilitacyjne" nie pasuje, ponieważ dotyczy sytuacji po wyczerpaniu zasiłku chorobowego, gdy dalsze leczenie lub rehabilitacja rokują odzyskanie zdolności do pracy. "Zasiłek opiekuńczy" dotyczy opieki nad chorym członkiem rodziny lub dzieckiem, a nie własnej choroby zleceniobiorcy.
Na egzaminie warto zapamiętać praktyczną wskazówkę: przy zleceniu najpierw sprawdź czy jest dobrowolne chorobowe oraz czy minęło 90 dni; dopiero potem wybieraj rodzaj świadczenia.