Dosadzanie (adopcja) obcych prosiąt do lochy karmiącej powinno być wykonane możliwie wcześnie po porodzie, ponieważ w pierwszym okresie po oproszeniu najszybciej zachodzi akceptacja miotu i "ustalanie" prosiąt przy sutkach. Im później podejmie się adopcję, tym trudniej włączyć nowe prosięta do już zorganizowanej grupy, rośnie stres i ryzyko odrzucenia lub niedopuszczania do ssania.
Odpowiedź "dwie doby po porodzie" wskazuje graniczny, krótki czas, w którym praktycznie najłatwiej wyrównać miot. W tym okresie można jeszcze skutecznie przenieść prosięta między lochami, kontrolując, czy pobierają pokarm i czy nie są spychane przez silniejsze sztuki.
Dlaczego pozostałe propozycje są nieprawidłowe:
- "trzy doby po porodzie" – to zwykle zbyt późno, bo hierarchia przy sutkach bywa już utrwalona, a nowe prosięta mogą mieć trudność z dostępem do mleka i łatwiej dochodzi do walki oraz wychłodzenia słabszych sztuk.
- "po zakończeniu wydzielania siary" – to kryterium jest mało praktyczne jako "termin zabiegu", bo nie wskazuje konkretnego okna czasowego i może skłaniać do zwlekania. Wyrównywanie miotu powinno uwzględniać przede wszystkim szybkie zapewnienie prosiętom możliwości ssania i adaptacji, a nie czekanie na zakończenie określonej fazy wydzieliny.
- "w szczycie laktacji lochy karmiącej" – to zdecydowanie za późno; w tym czasie miot jest już ustabilizowany, a dosadzanie byłoby obarczone dużym ryzykiem niepowodzenia (odrzucenie, agresja, brak dostępu do sutków, spadek tempa wzrostu).
W praktyce po adopcji należy obserwować, czy dosadzone prosięta realnie ssą (czy mają "swoje" sutki), czy nie są wypychane oraz czy nie pojawiają się oznaki wychłodzenia lub niedożywienia. To łączy wiedzę zootechniczną z organizacją pracy w porodówce.