W poziomym gruntowym wymienniku ciepła (kolektorze) kluczowa jest technologiczna kolejność robót, bo po zasypaniu dostęp do rury jest utrudniony, a każda poprawka oznacza ponowne roboty ziemne.
Najpierw wykonuje się czynności przygotowawcze: uwzględnienie technicznych możliwości wykonania wykopu (sprzęt, głębokość, warunki gruntowo-wodne) oraz sprawdzenie lokalizacji innego uzbrojenia podziemnego. Ten etap musi być przed kopaniem, aby ograniczyć ryzyko uszkodzenia istniejących instalacji i zagrożeń dla ludzi.
Dopiero potem wykonuje się wykop i warstwy ochronne. Podsypka piaskowa bez kamieni ma chronić rurę przed punktowym naciskiem i przetarciami. Na podsypce układa się rurę wymiennika zgodnie z projektem (trasa, rozstaw, promienie gięcia).
Po ułożeniu rury należy wykonać próbę szczelności jeszcze przed pełnym zasypaniem. To moment, w którym ewentualną nieszczelność można zlokalizować i naprawić bez rozkopywania całej instalacji. Następnie wykonuje się obsypkę (ochronną warstwę wokół rury), a potem zasypkę gruntem rodzimym, czyli uzupełnienie wykopu do poziomu terenu.
Na końcu przewiduje się podłączenie wymiennika gruntowego do modułu pompy (zgodnie z projektem i zaleceniami producenta). Jest to logiczne po zakończeniu robót ziemnych w strefie kolektora.
Dlaczego pozostałe odpowiedzi są błędne? Zwykle przestawiają czynności w sposób nielogiczny technologicznie, np. umieszczają próbę szczelności przed ułożeniem rury lub przed wykonaniem podsypki, przenoszą sprawdzenie uzbrojenia na etap po wykopie, albo mylą obsypkę z zasypką. Takie pomyłki prowadzą w praktyce do ryzyka uszkodzenia rury, braku kontroli jakości na właściwym etapie oraz konieczności odkopywania instalacji.