W sytuacji, gdy w jednym procesie transportowym bierze udział kilku przewoźników (np. przewóz wykonywany etapami, z udziałem podwykonawców), może powstać szkoda w ładunku lub opóźnienie, za które trzeba ustalić odpowiedzialność.
Jeżeli nie jest możliwe określenie stopnia winy poszczególnych przewoźników, to praktyczna zasada rozstrzygnięcia sporu polega na przyjęciu, że każdy z nich ponosi odpowiedzialność w równym stopniu. Taki podział jest "bezpiecznym" domyślnym rozwiązaniem: nie faworyzuje żadnego uczestnika i nie opiera się na domysłach co do tego, kto zawinił bardziej.
Dlaczego pozostałe propozycje są błędne?
- "Nie ponoszą oni odpowiedzialności…" – brak możliwości ustalenia stopnia winy nie oznacza automatycznie braku odpowiedzialności. W praktyce przewoźnicy odpowiadają za należyte wykonanie przewozu, a problem dowodowy rozwiązuje się regułą podziału, a nie "wyzerowaniem" odpowiedzialności.
- "Odpowiedzialność ponosi ostatni przewoźnik…" – samo uczestnictwo jako ostatni w łańcuchu nie przesądza o winie ani o tym, na czyim etapie powstała szkoda. Taka odpowiedź jest częstą intuicją, ale nie stanowi ogólnej zasady.
- "…proporcjonalnie do długości trasy" – długość odcinka może być kryterium rozliczeń kosztów lub wynagrodzenia za usługę, ale nie jest naturalnym, uniwersalnym miernikiem zawinienia ani odpowiedzialności za konkretną szkodę.
Wskazówka egzaminacyjna: gdy w treści pojawia się warunek typu "nie można ustalić" (stopnia winy, sprawcy wśród kilku wykonawców), często poprawna jest odpowiedź oparta na równości udziałów, a nie na wskazaniu "ostatniego" lub na kryterium pozornie "matematycznym", które nie wynika z zasad odpowiedzialności.