W typowym procesie wykonania otworu w tulei dąży się do tego, aby najpierw zapewnić pewne prowadzenie narzędzia, potem szybko usunąć większość materiału, a na końcu uzyskać wymaganą dokładność i wykonać cechę funkcjonalną, np. gniazdo pod łeb śruby.
Nawiercanie stosuje się jako operację wstępną: wykonuje krótki, stożkowy "pilot", dzięki czemu wiertło nie "ucieka" po powierzchni i łatwiej utrzymać oś otworu. Wiercenie jest operacją zgrubną – pozwala wykonać otwór o wymaganej głębokości/przelocie, ale zwykle nie daje takiej dokładności średnicy i jakości powierzchni jak operacje wykańczające.
Gdy potrzebny jest lepszy wymiar lub gładkość, stosuje się rozwiercanie. Rozwiertak usuwa niewielki naddatek po wierceniu i stabilizuje średnicę, poprawiając też chropowatość. Dopiero po uzyskaniu właściwej średnicy przechodzi się do pogłębiania, które wykonuje lokalne poszerzenie (walcowe lub stożkowe) w strefie wejścia otworu, aby element złączny (np. łeb śruby) mógł się prawidłowo oprzeć lub schować.
Dlaczego pozostałe sekwencje są nieprawidłowe? Umieszczanie wytaczania w miejsce wiercenia/rozwiercania jest typowym błędem, bo wytaczanie wymaga zwykle wcześniejszego otworu wstępnego i jest dobierane, gdy potrzebna jest szczególna współosiowość lub większe średnice, a nie jako standardowy etap "zamiast" wiercenia. Z kolei zaczynanie od rozwiercania jest nielogiczne technologicznie: rozwiertak nie służy do wykonywania otworu od zera, tylko do jego wykańczania po operacji wstępnej. Wprowadzanie frezowania w typowy ciąg obróbki otworu w tulei również nie pasuje do standardowego sposobu uzyskania dokładnej średnicy w otworze cylindrycznym.
Na egzaminie warto pamiętać zasadę: prowadzenie → zgrubnie → wykańczająco → cecha dodatkowa. To pomaga szybko ocenić, czy kolejność operacji ma sens technologiczny.