W opisanej sytuacji wypadek wydarzył się na terenie innego zakładu pracy, ale poszkodowany pozostaje pracownikiem swojego pracodawcy. Dlatego to pracodawca poszkodowanego jest podmiotem, który organizuje postępowanie powypadkowe w swojej firmie i formalnie powołuje zespół powypadkowy do ustalenia okoliczności i przyczyn wypadku oraz do przygotowania wymaganej dokumentacji.
W praktyce zdarzenia "u kogoś" wymagają współpracy między podmiotami. Pracodawca, na którego terenie doszło do wypadku, ma zwykle realny dostęp do miejsca zdarzenia, urządzeń, zapisów i świadków. Jednak ta dostępność nie przesądza o tym, kto powołuje zespół powypadkowy w sprawie pracownika – zespół działa w ramach organizacji pracodawcy poszkodowanego, bo to on rozlicza zdarzenie w swoich procesach BHP i kadrowych.
Dlaczego pozostałe odpowiedzi są nieprawidłowe?
- "obu pracodawców" – współdziałanie nie oznacza wspólnego powołania jednego zespołu. To częsta pułapka: myli się udział drugiego zakładu w wyjaśnianiu zdarzenia z kompetencją do powołania zespołu.
- "pracodawcę poszkodowanego i ZUS" – instytucje zewnętrzne mogą uczestniczyć w dalszych etapach (np. w zakresie świadczeń), ale pytanie dotyczy powołania zespołu powypadkowego w zakładzie pracy, co jest działaniem organizacyjnym pracodawcy.
- "pracodawcę, na którego terenie zaistniał wypadek" – miejsce zdarzenia nie jest jedynym kryterium odpowiedzialności proceduralnej. Ta odpowiedź bazuje na intuicji "teren = odpowiedzialność", która bywa zawodna w relacjach między firmami.
Wskazówka egzaminacyjna: gdy w pytaniu pojawiają się dwaj pracodawcy (zatrudniający i gospodarz terenu), najpierw ustal, czyim pracownikiem jest poszkodowany. To zwykle kieruje do właściwego podmiotu prowadzącego postępowanie i dokumentację.