Samozapłon siana jest skutkiem samozagrzewania materiału roślinnego w trakcie składowania. Gdy siano jest zbyt wilgotne, bakterie i grzyby wykorzystują węglowodany, a produktem ich metabolizmu jest m.in. ciepło. Jeśli pryzma lub bele są ułożone zbyt ciasno i brakuje wymiany powietrza, ciepło nie jest odprowadzane i temperatura może narastać aż do poziomów grożących zapłonem. Największe ryzyko pojawia się zwykle w pierwszych tygodniach po złożeniu siana.
Odpowiedź "Soli kuchennej." jest uzasadniona tym, że chlorek sodu działa higroskopijnie (wiąże część wody) oraz antymikrobowo przez podwyższenie ciśnienia osmotycznego. W tradycyjnych praktykach rolniczych taki efekt wykorzystywano do ograniczania rozwoju mikroorganizmów w warstwach składowanego siana, co zmniejszało tempo procesów fermentacyjnych i ilość wydzielanego ciepła.
Pozostałe propozycje nie pasują do mechanizmu zjawiska lub do zastosowania w paszy:
- "Mocznika." – to przede wszystkim nawóz azotowy lub dodatek paszowy w innych gatunkach; nie jest typowym środkiem hamującym fermentację siana w magazynie.
- "Kredy pastewnej." – jest źródłem wapnia w żywieniu, nie działa konserwująco ani antymikrobowo w sposób, który ograniczałby samozagrzewanie.
- "Siarczanu miedzi." – bywa kojarzony z działaniem przeciwgrzybiczym, ale nie jest standardowym środkiem do konserwacji siana przeznaczonego do skarmiania koni.
W praktyce współczesnej najważniejsza profilaktyka to właściwe dosuszenie (niska wilgotność przed magazynowaniem), zapewnienie wentylacji oraz monitoring temperatury w pryzmach/belach, ponieważ to warunki składowania są kluczowe dla ograniczenia ryzyka pożaru.