Wyłącznik różnicowoprądowy działa na zasadzie porównania prądów płynących przewodami przechodzącymi przez jego przekładnik sumujący. W stanie normalnym suma wektorowa prądów w tych torach jest równa zero: prąd wypływający przewodem fazowym (lub fazami) wraca przewodem neutralnym albo innymi fazami, więc RCD "widzi" równowagę.
Prąd różnicowy pojawia się, gdy część prądu popłynie inną drogą niż przez tory obejmowane pomiarem RCD, typowo przez elementy przewodzące do ziemi i dalej przez przewód ochronny PE. Taka sytuacja odpowiada prądowi upływu lub doziemieniu i jest dokładnie tym, co RCD ma wykrywać.
Dlatego praktycznym sposobem sprawdzenia zadziałania (wytworzenia kontrolowanego prądu różnicowego) jest wymuszenie przepływu prądu między L1 i PE. Wtedy część prądu odpływa z fazy do przewodu ochronnego i nie wraca torem, który RCD sumuje w taki sam sposób jak w pracy normalnej, co powoduje niezrównoważenie i wyzwolenie.
Pozostałe kombinacje są mylące, bo nie odtwarzają typowego "uciekania" prądu do ziemi: przepływ między dwiema fazami (np. L1–L2 lub L1–L3) pozostaje w torach mierzonych przez RCD i w idealnym modelu nie wytwarza prądu różnicowego, a jedynie prąd roboczy międzyfazowy. Z kolei para L1–N może kojarzyć się z obwodem jednofazowym, ale w wielu układach taki przepływ nadal zamyka się przez tory obejmowane pomiarem i nie jest równoważny kontrolowanemu upływowi do PE.
W praktyce testy RCD wykonuje się zgodnie z wymaganiami eksploatacyjnymi i zaleceniami producenta (np. przyciskiem TEST lub miernikiem RCD), zachowując zasady bezpieczeństwa i wyłączając ryzyko porażenia.