W grafice rastrowej obraz jest zbudowany z pikseli. Rozdzielczość w praktyce oznacza, ile informacji (pikseli) obraz ma do dyspozycji, aby wyglądać dobrze w określonym rozmiarze.
Gdy używa się obrazu o niskiej rozdzielczości i trzeba go powiększyć (skalowanie w górę), program musi "dorobić" brakujące piksele poprzez interpolację. Taki proces nie tworzy realnych detali, więc krawędzie stają się miękkie, a struktury zaczynają wyglądać na rozmyte. Przy większych powiększeniach widać też wyraźne kwadraty pikseli, czyli pikselizację. Dlatego stwierdzenie "Obrazy o niskiej rozdzielczości mogą wyglądać rozmazane lub pikselowane, gdy są powiększane" trafia w sedno problemu jakości.
Pozostałe propozycje są mylące:
- "Obrazy o niskiej rozdzielczości są trudne do edycji" – mogą utrudniać retusz (brak detalu), ale nie jest to podstawowy, najbardziej typowy powód, dla którego odradza się ich użycie w projektach wymagających dużego formatu.
- "Obrazy o niskiej rozdzielczości zajmują więcej miejsca na dysku" – zwykle jest odwrotnie: mniej pikseli to mniejszy plik (pomijając niuanse kompresji). To zdanie przeczy standardowej zależności.
- "Obrazy o niskiej rozdzielczości mają ograniczoną liczbę kolorów" – liczba kolorów wynika głównie z głębi bitowej i profilu, a nie z rozdzielczości. Można mieć obraz o małej rozdzielczości, ale z bardzo dużą liczbą kolorów.
W praktyce warto zawsze dopasować rozdzielczość do sposobu użycia (druk, ekran, format docelowy) i unikać niepotrzebnego powiększania materiałów źródłowych.